top of page

Lubię ryby, zwłaszcza te bez rtęci

Zaktualizowano: 19 paź 2021

Kilka dni temu przeczytałam wywiad Marcina Dorocińskiego z Anną Dębicką z Marine Stewardship Council - niezależnej, ogólnoświatowej organizacji non-profit, powstałej w ramach dążenia do rozwiązania problemu przełowienia. Rozmowa dotykała walki o równowagę między dobrostanem człowieka i dobrostanem zwierząt i roślin żyjących w oceanach, morzach i jeziorach. Moją uwagę zwróciła historia dorszy nowofundlandzkich, problem nadmiernej eksploatacji zasobów morskich i skażenie ryb metalami ciężkimi. Wywiad uświadomił mi, że byt 800 mln ludzi na świecie zależy od rybołówstwa i jednocześnie - zrównoważone połowy ryb i owoców morza stanowią około 12% wszystkich połowów. Co to znaczy w dobie przeludnienia globu, wymierania gatunków i problemów z żywnością?


Źródło: Unsplash


Dorsz jako symbol problemów w rybołówstwie


Historia dorsza nowofunlandzkiego z początku lat 90. to przykład kryzysu w rybołówstwie, który pojawił się z powodu niezrównoważonych połowów tej ryby wzdłuż wybrzeży Grenlandii, wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych i na obszarze Ławicy Nowofundlandzkiej (rozległa płycizna dna Oceanu Atlantyckiego). Nadmierne połowy dorsza, również młodego, niezdolnego do rozrodu i w okresach, w których ten gatunek się rozmnaża, spowodował na początku lat 90. niemalże całkowite wyginięcie tego gatunku. Rybacy z wybrzeży Nowej Fundlandii wypływali w morze i wracali z pustymi ładowniami - te wydarzenia były potężnym ciosem dla tamtejszej gospodarki. Kilkadziesiąt tysięcy rybaków straciło pracę, zamknięte zostały porty i przetwórnie, a biznesy rodzinne tamtejszych rybaków skurczyły się tak mocno, jak sama populacja tej popularnej w latach 80. i 90. ryby. Wówczas FAO (Food & Agriculture Organization) opublikowała raport SOFIA - obszerne opracowanie na temat alarmującego stanu rybołówstwa na świecie (znalazłam dla Ciebie najnowszy raport FAQ - przeczytaj w wolnej chwili, bo za nim podaję szereg informacji zawartych w tym artykule).


Dlaczego o tym piszę?


Ano dlatego, że mimo, że niewiele wiem o rybołówstwie, to nie zatykam uszu uznając, że "rybny problem" nie istnieje. Ufam też danym i raportom publikowanym przez organizacje działające na rzecz ochrony przyrody. WWF, FAO, MSC od lat naświetlają temat tragicznego stanu morskiej fauny i flory, który w skali świata wynika m.in. ze zmian klimatycznych i działalności człowieka. Organizacje te nawołują do globalnych działań na rzecz ochrony środowiska naturalnego na poziomie krajowym, unijnym i międzynarodowym, zwracają też uwagę na konieczność integralnego działania - nie tylko ze strony rządów, ale również firm, których środki utrzymania zależą od tego sektora gospodarki. I teraz, jak ja - jednostka z niewielkim wpływem na decydentów politycznych i wielkie koncerny, mogę wpływać na poprawę stanu morskiej fauny i flory? No, mogę zdobyć wiedzę, jakie ryby i owoce morza mogę jeść i jakich nie jeść, bo ich poławianie a potem konsumpcja pogłębia trudną sytuację w przyrodzie.


Trudna ryba do zgryzienia


Żeby nie było zbyt prosto, oprócz problemów wynikających z niezrównoważonego poławiania ryb w Bałtyku, Atlantyku i w innych akwenach, istnieje problem zanieczyszczenia ryb metalami ciężkimi, co wpływa destrukcyjnie nie tylko na dobrostan samych ryb, ale również wszystkich tych, którzy je zjadają. Zjawisko wydaje się potężne i przytłaczające, dlatego najpierw przedstawię kilka danych zebranych przeze mnie dzięki publikacjom FAO, MSC, Fundacji WWF Polska oraz dzięki opracowaniom redakcji Portalu Morskiego. Potem opowiem o tym, na co zwracać uwagę podczas zakupów oraz o tym, które ryby można jeść, bo pochodzą ze zrównoważonych połowów i nie są skażone metalami ciężkimi, takimi jak rtęć, kadm czy ołów.


Te dane warto sobie przyswoić:

  • 50% ludności na świecie żywi się rybami, konsumpcja ryb i owoców morza zwiększyła się w ciągu ostatnich 10 lat o 120%

  • w Polsce jemy rocznie 500 000 ton ryb

  • ryby i owoce morza to najczęściej kupowane produkty spożywcze na świecie, według FAQ - 800 mln ludzi zależy od rybołówstwa i kondycji tego sektora

  • rybołówstwo bałtyckie jest warte około 200 mln zł rocznie, a przetwórstwo 12 mld zł

  • 75% światowych łowisk eksploatuje się maksymalnie lub nadmiernie

  • 12% ryb, które zjadamy, to ryby złowione w sposób zrównoważony, czyli w taki sposób, aby połów nie zagrażał rybom i pozwalał na utrzymanie populacji zdolnej do rozmnażania się i stabilnego wzrostu

  • w Polsce istnieje około 100 firm przetwórczych z certyfikatem MSC (na ponad 200 zarejestrowanych w Europie - za Anną Dębicką i wywiadem M. Dorocińskiego); oznacza to, że te firmy udowodniły, że łowią ryby w sposób zrównoważony, zgodnie z wyznaczonymi normami

Ryby, które można jeść


Skąd wiedzieć, które ryby w sklepowych zamrażarkach to ryby złowione w sposób bezpieczny dla ich przetrwania i rozwoju? Według Anny Dębickiej, w sklepach znajdziemy ponad 600 produktów oznaczonych niebieskim certyfikatem zrównoważonego rybołówstwa MSC. Niebieska rybka (jak ta na zdjęciu niżej) oznacza, że produkt pochodzi z odpowiednio zarządzanych firm z sektora rybołówstwa, które stale dokonują usprawnień swoich działań. Produkty rybne certyfikowane możesz znaleźć m.in. w Lidlu, Biedronce, Kauflandzie, Aldi. Nadmienię tu, że certyfikat MSC dotyczy ryb i owoców morza łowionych dziko, ryby pochodzące ze zrównoważonej hodowli są oznaczane certyfikatem ASC.


Zdrowa ryba, czyli jaka?


W Polsce jemy głównie ryby paczkowane. Pewnie niejedna mama czy babcia powie, że ryby paczkowane to ryby "fe", "mrożone" i "oszukane", bo z dużą ilością glazury, przez którą ryba znika z patelni w trakcie smażenia. Jednak, warto mieć na uwadze, że ryby dostępne w polskich sklepach pochodzą z całego świata i powinny być mrożone - inaczej nie dotrą do przetwórni i sklepów niezepsute. Ponadto, ryby, podobnie jak inne zwierzaki, mają pasożyty, a proces mrożenia te nieprzyjemne żyjątka skutecznie ubija. Ryby w dużych sklepach spożywczych, łypiące na nas martwym okiem położone na kostkach lodu, również nie są "prosto z kutra" - trafiły do sklepów zamrożone, następnie zostały rozmrożone i... mogą być nazywane przez sprzedawcę świeżymi, bo na to pozwalają przepisy UE (za Anną Dębicką w wywiadzie M. Dorocińskiego).


Źródło: M.Steiner, rybka MSC


Co z tą rtęcią?


Według WHO, powinniśmy zjadać ryby co najmniej 2 x w tygodniu, ze względu na zawarte w nich nasycone kwasy tłuszczone omega-3 i białko, które łatwo przyswoić. Najbardziej cenne dla człowieka są m.in. sardynki, śledzie, szproty, makrele, pstrągi, dorsze i łososie. Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w Polsce zjadamy ich średnio 12,5 kg rocznie i jest to wynik o połowę niższy niż w UE.


Ryby natomiast, które są owiane złą sławą to panga, tilapia, ryba maślana - ryby te najczęściej dorastają w hodowlach i w mediach można znaleźć informacje, że są to ryby "na antybiotykach" lub / i z dużą ilością dioksyn w mięsie lub / i skażonych metalami ciężkimi. Skąd ta zła sława, która mocno zamieszała w opiniach zwykłych zjadaczy chleba i ryb? Otóż w 2004 roku Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wydał zalecenie niespożywania przez kobiety ciężarne gatunków ryb zanieczyszczonych rtęcią: marlina, miecznika, rekina (które w polskich sklepach są dostępne rzadko) i tuńczyka (w tuńczyku metale ciężkie odkładają się przez całego jego długie tuńczykowe życie, które może trwać i 10 lat). Sprawdziłam też powiązane z tematem fakty na stronie Morskiego Instytutu Rybackiego. Według informacji publikowanych na stronach MIRu, najbardziej charakterystyczne zanieczyszczenia występujące w rybach to:

  • Pestycydy chloroorganiczne

  • Polichlorowane bifenyle (PCB)

  • Metale toksyczne (kadm - Cd, Pb - ołów, Hg - rtęć)

  • Dioksyny i dioksyno podobne polichlorowane bifenyle (PCB) (toksyczne związki chemiczne produkowane na dużą skalę od lat 30. XX wieku, stosowane w przemyśle jako izolatory elektryczne i ciecze hydrauliczne - to wycieki z tych instalacji są jednym ze źródeł PCB w środowisku)

  • Histamina

  • WWA w produktach rybnych (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, jeśli ktoś chce wiedzieć więcej o ich wpływie na mięso ryb, niech zajrzy tutaj, bo mnie WWA przerastają :P)

Sęk w tym, że toksyczne działanie dioksyn na organizm człowieka zależy od tego, jak taka dioksyna zostanie wchłonięta (jeśli zjemy skażoną rybę, to do naszego organizmu przeniknie przez jelita), w jakiej ilości, przez kogo (wiek, płeć) i jak ten ktoś się prowadzi (styl życia, zdrowie). Dla oceny ryzyka oddziaływania na ludzkie zdrowie, eksperci posługują się wskaźnikiem PTWI (tymczasowa tolerowana dawka tygodniowego pobrania)


Tu fantastyczny materiał publikowany na stronach MIRu:


Jeszcze więcej trudnych, ale rzetelnych danych na temat skażenia ryb i jednocześnie ich wartości odżywczych znajdziecie na portalu: dioksynywrybach.pl.


Jeść ryby?


Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH podaje, że większość ryb można jeść w ilościach przekraczających 1 kg tygodniowo. Według materiałów NIZP PZH, ryby, których spożycie jest zalecane to: hodowlany łosoś norweski, hodowlany pstrąg, dorsz, makrela atlantycka, morszczuk, homar, kałamarnica, krab i krewetki. Do niezalecanych należą: miecznik, rekin (egzotyczne), makrela królewska, tuńczyk, węgorz amerykański, szczupak, panga i tilapia.


Ryby więc należy jeść, ale w sposób świadomy i tylko te pochodzące z certyfikowanych źródeł.


Autor:

Marta Steiner





121 wyświetleń1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

1 Comment


Nie mogę po prostu czytać głupot dotyczących "niebieskiej rybki" na opakowaniu. Z przykrością stwierdzam, że autorka tego artykułu nie zna problemu przełowienia łowisk, zanieczyszczeń mórz i oceanów związanych z rybołówstwem oraz handlowania tymi oznaczeniami, które dają konsumentowi złudne poczucie, że wybrał produkt bezpieczny i certyfikowany. Nie ma czegoś takiego jak bezpieczne połowy ryb- bo to co trafia do sklepów jest odławiane na skalę przemysłową i niszczy przyrodę na skalę masową. Aby uchronić morskie środowisko należy przestać jeść ryby . Aby nie być narażonym na zatrucie metalami ciężkimi- należy przestać jeść ryby morskie i oceaniczne. Brak informacji jak wiele plastiku znajduje się w morskich organizmach.

Like
Post: Blog2 Post
bottom of page